Facebook
From jakub kuchcicki, 1 Year ago, written in Plain Text.
This paste is a reply to Syntezator mowy ,Online. from TextToSpeechRobot.Com - view diff
Embed
Download Paste or View Raw
Hits: 204
  1. Prolog
  2. Przez sześć tygodni, od momentu skazania za gwałt do ogłoszenia wyroku, zajmowałem
  3. się głównie podróżowaniem po kraju i romansowaniem ze wszystkimi moimi
  4. dziewczynami. Chciałem w ten sposób się z nimi pożegnać. W tym samym czasie
  5. broniłem się przed kobietami, które składały mi różne propozycje. Wszędzie,
  6. dokądkolwiek pojechałem, pojawiały się dziewczyny, które zapewniały: „Przecież nie
  7. powiem, że mnie zgwałciłeś. Chodź ze mną. Możesz wszystko nagrywać”. Później
  8. zrozumiałem, że w ten sposób próbowały mi powiedzieć: „Wiemy, że tego nie
  9. zrobiłeś”. Ale wtedy tak tego nie odbierałem. Byłem wściekły i odpowiadałem im
  10. opryskliwie. Te kobiety próbowały udzielić mi wsparcia, ale odczuwałem zbyt silny
  11. ból, żeby to zrozumieć. Byłem ignorantem, rozgoryczonym facetem, który musiał
  12. dorosnąć.
  13. W pewnym sensie moja złość była jednak uzasadniona. Miałem dwadzieścia pięć
  14. lat i czekało mnie sześć lat więzienia za zbrodnię, której nie popełniłem. Powtórzę tutaj
  15. to, co mówiłem przed ławą przysięgłych, podczas ogłaszania wyroku, w trakcie
  16. przesłuchania w sprawie wcześniejszego zwolnienia i po tym, jak wyszedłem na
  17. wolność. Będę to powtarzał aż do śmierci. Nie zgwałciłem Desiree Washington. Ona
  18. dobrze o tym wie. Wie o tym również Bóg. Do końca życia Desiree towarzyszyć będzie
  19. świadomość tego, co zrobiła.
  20. Mój promotor, Don King, zapewniał mnie, że zostanę uniewinniony. Powiedział mi,
  21. że w tajemnicy pracuje nad wyciszeniem całej sprawy. Zatrudnił Vince’a Fullera,
  22. najlepszego prawnika, jakiego można było dostać za milion dolarów. Vince pracował
  23. również dla Kinga jako doradca podatkowy. Prawdopodobnie Don był mu winien
  24. pieniądze. Od początku wiedziałem jednak, że nie usłyszę sprawiedliwego wyroku.
  25. Miałem być sądzony nie w Nowym Jorku czy w Los Angeles, ale w Indianapolis,
  26. w regionie, gdzie działały kiedyś najsilniejsze oddziały Ku-Klux-Klanu. Sprawę
  27. prowadzić miała Patricia Gifford, która wcześniej oskarżała w sprawach przestępstw
  28. seksualnych i którą nazywano „Bezlitosną Sędziną”. Zostałem uznany za winnego przez
  29. „równych mi” przysięgłych, wśród których znajdowała się zaledwie jedna czarnoskóra
  30. osoba. Nieobecność drugiego czarnoskórego członka została usprawiedliwiona przez
  31. sędzinę pożarem w hotelu, w którym mieszkali przysięgli. Sędzina zwolniła go ze
  32. względu na jego „stan umysłu”. Tak, jego stan umysłu był taki, że nie smakowało mu
  33. tamtejsze jedzenie.
  34. Wiedziałem jednak, że nie mam „równych sobie”. Byłem najmłodszym mistrzem
  35. świata wagi ciężkiej w historii boksu. Byłem tytanem, reinkarnacją Aleksandra
  36. Wielkiego. Mój styl walki był wybuchowy, moja obrona nie do sforsowania. Byłem
  37. dziki. To niesamowite, jak niskie poczucie własnej wartości i ogromne ego mogą
  38. wytworzyć w człowieku złudzenie wielkości. Ale po zakończeniu procesu i naradzie
  39. przysięgłych ten bóg pośród ludzi musiał zawlec swoje czarne dupsko do sądu, żeby
  40. usłyszeć wyrok.
  41. Przedtem jednak postanowiłem zwrócić się o pomoc do zaświatów. Calvin, mój
  42. bliski kolega z Chicago, powiedział mi o wróżbitce, która za pomocą zaklęcia mogła
  43. pomóc mi uniknąć więzienia.
  44. – Nasikaj do słoika, włóż do środka pięć studolarowych banknotów i trzymaj to
  45. pod łóżkiem przez trzy dni, a następnie przynieś do niej – powiedział mi Calvin. – Ona
  46. będzie się nad nim za ciebie modlić.
  47. – Ta jasnowidząca baba wyciągnie oszczane pieniądze ze słoika, wysuszy je
  48. i pójdzie na zakupy – powiedziałem. – Jakby ktoś ci dał 100 dolarów, przejmowałbyś
  49. się tym, że banknot jest oszczany?
  50. Cieszyłem się reputacją gościa, który trwoni pieniądze na prawo i lewo, ale to już
  51. była przesada.
  52. Później znajomi próbowali umówić mnie z czarownikiem wudu. Przyprowadzili ze
  53. sobą faceta w garniturze. Nie wyglądał na kogoś, kto zna się na wudu. Ten dupek
  54. powinien mieć na sobie koszulę dashiki i przyjść do mnie prosto z jakiegoś bagna.
  55. Wiedziałem, że gość do niczego się nie przyda. Nie przygotował nawet ceremonii.
  56. Napisał tylko jakieś pierdoły na kartce i próbował wcisnąć mi ten kit. Chciał, żebym
  57. nasmarował się jakimś dziwnym olejkiem i wypił specjalny eliksir. A ja piłem wtedy
  58. hennessy. Nie miałem zamiaru popijać czymkolwiek mojego koniaku.
  59. Umówiłem się więc z kapłanem Santerii, żeby odprawił nade mną swoje bzdety.
  60. Któregoś dnia poszliśmy do budynku sądu z gołębiem i jajkiem. Rzuciłem jajkiem
  61. o ziemię i wypuściłem gołębia, krzycząc: „jesteśmy wolni!”.
  62. Kilka dni później włożyłem szary garnitur w prążki i udałem się na rozprawę.
  63. Po ogłoszeniu wyroku moi obrońcy sporządzili oficjalne oświadczenie. Był to
  64. imponujący dokument. Doktor Jerome Miller, dyrektor ośrodka Augustus Institute
  65. w Wirginii i jeden z najlepszych ekspertów w dziedzinie przestępstw seksualnych,
  66. zbadał mnie i stwierdził, że jestem „wrażliwym i rozważnym człowiekiem, którego
  67. problemy wynikają nie z patologii, ale z braków wychowawczych”. Był przekonany, że
  68. dzięki odpowiedniej, długotrwałej psychoterapii mógłbym osiągnąć zadowalające
  69. rezultaty. Jego raport kończył się słowami: „Pobyt w więzieniu opóźni ten proces,
  70. a najprawdopodobniej całkowicie go zatrzyma. Zdecydowanie rekomenduję wzięcie
  71. pod uwagę innych rozwiązań, które spełniałyby funkcję zarówno odstraszającą, jak
  72. i wychowawczą”. Oczywiście osoby, które przygotowywały treść wyroku, nie
  73. dołączyły do niego ostatniego akapitu tego raportu. Za to chętnie przytoczyły opinię
  74. oskarżycieli, która brzmiała: „Po przeanalizowaniu informacji dotyczących
  75. przestępstwa i jego sprawcy, główny śledczy – doświadczony specjalista od spraw
  76. przestępstw na tle seksualnym – doszedł do wniosku, że oskarżony może w przyszłości
  77. ponownie dopuścić się podobnego czynu”.
  78. Moi prawnicy przygotowali załącznik składający się z zeznań czterdziestu ośmiu
  79. osób, które wypowiedziały się na mój temat. Byli to między innymi: dyrektor szkoły,
  80. do której uczęszczałem, zajmujący się mną pracownik socjalny ze stanu Nowy Jork,
  81. wdowa po Sugar Rayu Robinsonie, moja matka zastępcza Camille, mój sportowy
  82. hipnoterapeuta, a także sześć moich dziewczyn (i ich matki). Wszyscy oni zeznali, że
  83. jestem wyjątkowo łagodnym i spokojnym człowiekiem. Jedna z moich pierwszych
  84. dziewczyn z Catskill napisała nawet: „Po raz pierwszy odbyliśmy stosunek płciowy po
  85. trzech latach znajomości i pan Tyson ani razu nie próbował mnie do niczego zmuszać.
  86. Kocham go właśnie dlatego, że on kocha i szanuje kobiety”.
  87. Ale oczywiście Don, jak to Don, musiał przedobrzyć. Poprosił wielebnego
  88. Williama F. Crocketta, Pierwszego Mistrza Ceremonii Zacnego Arabskiego Rodu
  89. Starożytnego Egiptu Oraz Mistycznej Świątyni Ameryki Północnej i Południowej,
  90. o napisanie w moim imieniu listu. Wielebny napisał: „Zaklinam was, oszczędźcie mu
  91. więzienia. Choć nie rozmawiałem z Mikiem od czasu jego ostatniej rozprawy,
  92. wiadomo mi, iż nie zachowuje się już wulgarnie, codziennie czyta Biblię, modli się
  93. i trenuje”. Oczywiście były to bzdury. Facet nawet mnie nie znał.
  94. Don również napisał do sędziny płynący z serca list. Z jego treści można było
  95. wywnioskować, że wynalazłem lek na raka, opracowałem plan zaprowadzenia pokoju
  96. na Bliskim Wschodzie i generalnie zajmowałem się ratowaniem życia kociętom. Don
  97. opowiadał o tym, jak pracowałem dla fundacji Make-A-Wish i odwiedzałem chore
  98. dzieciaki. Poinformował sędzinę Gifford, że każdego roku w Święto Dziękczynienia
  99. rozdawaliśmy głodnym i potrzebującym czterdzieści tysięcy indyków. Wspominał
  100. nasze spotkanie z Szymonem Wiesenthalem, po którym tak się wzruszyłem, że
  101. przekazałem dużą sumę pieniędzy na pomoc w ściganiu nazistowskich zbrodniarzy
  102. wojennych. Don chyba zapomniał, że Klan nienawidził Żydów tak samo jak czarnych.
  103. Ciągnęło się to przez osiem stron. „To niesłychane, aby osoba w jego wieku tak
  104. bardzo troszczyła się o innych, nie mówiąc już o cechującym go oddaniu i poświęceniu.
  105. Obdarzony jest boskimi, szlachetnymi cechami, takimi jak miłość, współczucie i chęć
  106. niesienia pomocy. Jest dziecięciem bożym oraz jedną z najbardziej wrażliwych,
  107. troskliwych, kochających i wyrozumiałych osób, jakie spotkałem w ciągu dwudziestu
  108. lat pracy z bokserami”. Cholera, to Don powinien wygłosić mowę końcową, a nie mój
  109. adwokat. W liście do sędziny Gifford człowiek Dona od public relations, czyli John
  110. Solberg, od razu przeszedł do rzeczy. „Mike Tyson nie jest bandziorem”, napisał.
  111. Bandziorem może nie byłem, ale aroganckim dupkiem na pewno. W czasie procesu
  112. zachowywałem się tak gburowato, że nie było mowy, aby mnie uniewinnili. Nie
  113. zdobyłem się na pokorę nawet w takim momencie. Wszystko, o czym napisano
  114. w tamtym raporcie – te akcje charytatywne, indyki, troszczenie się o ludzi, pomaganie
  115. słabym i pokrzywdzonym – robiłem to wszystko, bo chciałem być pokorny, a nie
  116. dlatego, że taki byłem. Desperacko pragnąłem być takim człowiekiem, ale tak
  117. naprawdę w moim ciele nie było ani jednej pokornej kości.
  118. 26 marca 1992 roku, wyposażeni w zeznania moich znajomych, udaliśmy się więc
  119. do sądu na rozprawę końcową. Vince Fuller przesłuchał Lloyda Bridgesa, dyrektora
  120. ośrodka Riverside Residential w Indianapolis. Mój zespół obrońców wnioskował
  121. o zamianę kary pozbawienia wolności na wyrok w zawieszeniu i pobyt w ośrodku
  122. resocjalizacyjnym, gdzie mógłbym połączyć terapię z pracą społeczną. Bridges, który
  123. był wyświęconym kapłanem, prowadził tego typu program i stwierdził, że byłbym
  124. idealnym kandydatem na jego uczestnika.
  125. Niestety, asystentka oskarżyciela wyciągnęła z Bridgesa informację, że w ostatnim
  126. czasie odnotowano cztery ucieczki pacjentów z ośrodka. A kiedy kapłan przyznał, że
  127. przeprowadził ze mną rozmowę w mojej rezydencji w Ohio, dokąd przyleciał za moje
  128. pieniądze, sprawa zupełnie się posypała. Teraz mogłem już tylko czekać na określenie
  129. wysokości wyroku przez „Bezlitosną Sędzinę”.
  130. Głos zabrał tymczasem Fuller. Nadeszła pora, aby pokazał, za co zapłaciliśmy mu
  131. ten milion dolarów. Dostałem jednak jego standardowe, niewiele warte bzdury:
  132. – Tyson obarczony jest dużym bagażem doświadczeń. Prasa go szykanuje. Nie ma
  133. dnia, żeby jakiś dziennikarz nie przypominał mu jego wykroczeń. Ale to nie jest Tyson,
  134. jakiego znam. Tyson, jakiego znam, to wrażliwy, rozsądny i opiekuńczy mężczyzna. Być
  135. może w ringu jest przerażający, ale kiedy z niego schodzi, staje się innym człowiekiem.
  136. Nie mogło się to równać z przesadą w wykonaniu Dona Kinga, ale też było niezłe.
  137. Tyle tylko, że przez cały proces Fuller przedstawiał mnie jako dzikie zwierzę skupione
  138. wyłącznie na zaspokajaniu potrzeb seksualnych. Następnie przeszedł do mojego
  139. spędzonego w ubóstwie dzieciństwa i adopcji przez legendarnego trenera boksu, Cusa
  140. D’Amato.
  141. – Jednak zawiera się w tym również tragedia – mówił. – D’Amato skupiał się
  142. wyłącznie na boksie. Tyson-człowiek liczył się dla niego w mniejszym stopniu niż
  143. wielki Tyson-bokser.
  144. Camille, wieloletnia partnerka Cusa, była oburzona tą wypowiedzią. Czuliśmy się,
  145. jakby właśnie naszczano na grób mojego mentora. Tymczasem Fuller kontynuował
  146. swoją przemowę i robił to w sposób równie chaotyczny jak wcześniej.
  147. Przyszła wreszcie moja kolej. Podniosłem się z miejsca i stanąłem na mównicy.
  148. Nie przygotowałem się do tego, nie miałem nawet notatek. Trzymałem w ręku jedynie
  149. kartkę od tego głupiego faceta od wudu. Wiedziałem jedno: nie mam zamiaru
  150. przepraszać za to, co wydarzyło się tamtej nocy w moim pokoju hotelowym.
  151. Przeprosiłem prasę, sąd i inne uczestniczki konkursu Miss Black America, ale nie za to,
  152. co zrobiłem wtedy w pokoju.
  153. – Zachowałem się bardzo głupio, przyznaję. Ale nigdy nikogo nie zgwałciłem.
  154. Nigdy nie próbowałem nikogo zgwałcić. Przepraszam. – Spojrzałem na oskarżyciela,
  155. Grega Garrisona. – Moje życie osobiste zostało już skazane na więzienie. Zostałem
  156. skrzywdzony. To wszystko było jednym wielkim snem. Nie przyszedłem tu, aby błagać
  157. o litość. Spodziewam się najgorszego. Zostałem już ukrzyżowany. Zostałem poniżony
  158. na oczach całego świata. Upokorzono mnie. Cieszę się jedynie z otrzymanego
  159. wsparcia. Jestem gotowy na każdą karę.
  160. Usiadłem obok obrońców, a sędzina zadała mi kilka pytań związanych z byciem
  161. wzorem dla dzieci.
  162. – Nigdy nie nauczono mnie, jak radzić sobie ze sławą – odparłem. – Nie mówię
  163. dzieciakom, że powinny być takie jak Mike Tyson. Rodzice są dla nich lepszymi
  164. wzorami do naśladowana.
  165. Głos należał teraz do oskarżycieli. Tym razem nie mówił jednak wieśniak
  166. Garrison, który spierał się ze mną w trakcie procesu, ale jego szef, Jeffrey Modisett,
  167. prokurator hrabstwa Marion. Przez dziesięć minut tłumaczył, że sławni i bogaci
  168. mężczyźni nie powinni być traktowani ulgowo. Następnie odczytał list Desiree
  169. Washington. „Wczesnym rankiem 19 lipca 1991 roku zaatakowano moje ciało i umysł.
  170. Zostałam fizycznie zdominowana do tego stopnia, że utraciłam swoje wewnętrzne ja.
  171. W miejscu, gdzie przez osiemnaście lat znajdowała się moja osobowość, panuje teraz
  172. pustka i chłód. Nie potrafię wyobrazić sobie swojej przyszłości. Mogę powiedzieć
  173. jedynie tyle, że każdy dzień po gwałcie upływa mi na powolnym odbudowywaniu
  174. zaufania do ludzi, nauce uśmiechania się i próbach odnalezienia tej Desiree Lynn
  175. Washington, którą 19 lipca 1991 roku odebrano nie tylko mnie, ale również tym, którzy
  176. mnie kochali. W chwilach, kiedy ze złością wspominam ból, jaki zadał mi napastnik,
  177. Bóg powtarza mi, że człowiek ten jest chory psychicznie. Czasami płaczę, widząc
  178. obecne wciąż w moich oczach cierpienie, ale potrafię współczuć swojemu oprawcy.
  179. Nadal mam nadzieję, że zostanie zresocjalizowany”.
  180. Modisett odłożył list.
  181. – Tyson nadal nie został zresocjalizowany – stwierdził. – Świat chce się
  182. przekonać, czy istnieje jeden spójny system sprawiedliwości. Musimy zrozumieć, że
  183. sprawca ma problem. Musimy uleczyć tego chorego człowieka. Gwałciciel Mike
  184. Tyson musi zniknąć z ulic.
  185. Następnie zarekomendował, aby uzdrowiono mnie za pomocą ośmiu lat za
  186. kratkami.
  187. Przyszła pora na przemówienie Jima Voylesa. Był to miejscowy prawnik
  188. zatrudniony przez Fullera. Voyles okazał się wyrozumiałym, bystrym i zabawnym
  189. facetem. Był jedynym prawnikiem z mojego obozu, z którym dobrze się dogadywałem.
  190. Poza tym przyjaźnił się z sędziną Gifford i jako „swój gość” mógł dotrzeć do serc
  191. przysięgłych z Indianapolis.
  192. – Weźmy tego człowieka – powiedziałem Donowi na początku procesu.
  193. Voyles mógł coś dla mnie zdziałać, ale Don i Fuller zrobili z niego głupka. Na nic
  194. mu nie pozwalali. Uciszali go. Jim był sfrustrowany. W rozmowie z przyjacielem
  195. stwierdził, że jest „jednym z najlepiej opłacanych podawaczy długopisów na świecie”.
  196. Ostatecznie jednak miał okazję wystąpić przed sądem. Z pasją mówił o konieczności
  197. zastosowania resocjalizacji zamiast więzienia, ale to było jak rzucanie grochem
  198. o ścianę. Sędzina Gifford i tak podjęła już decyzję.
  199. Zaczęła od pochwalenia mojej pracy społecznej, „dzielenia się majątkiem” i od
  200. tego, jak traktuję dzieci. Zaraz jednak przeszła do tyrady na temat „randkowego
  201. gwałtu”, zaznaczając, że nie znosi tego określenia.
  202. – Zdołaliśmy upowszechnić przekonanie, że jeśli mężczyzna zna kobietę lub jest
  203. z nią na randce, może zrobić z nią wszystko, co zechce – powiedziała. – Prawo bardzo
  204. jasno określa jednak, czym jest gwałt. Nie ma znaczenia, czy sprawca i ofiara się znają.
  205. Słowo „randka” w określeniu „randkowego gwałtu” nie zmienia faktu, że to wciąż jest
  206. gwałt.
  207. W trakcie tego przemówienia kotłowało mi się w głowie. To wszystko naprawdę
  208. nie miało nic wspólnego z tamtą sytuacją. My nie byliśmy na randce. Świetny komik
  209. Bill Bellamy powiedziałby, że to był seks na telefon. Dokładnie. Zaraz jednak znowu
  210. się skupiłem.
  211. – Wnioskując po zachowaniu oskarżonego, obawiam się, że gotów jest dopuścić
  212. się podobnego czynu po raz kolejny – powiedziała sędzina i zmierzyła mnie wzrokiem.
  213. – Miał pan dotychczas czystą kartotekę. Los dał panu wiele szans. Ale tym razem się
  214. panu nie udało.
  215. Urwała na chwilę, a potem oświadczyła:
  216. – W związku z pierwszym zarzutem skazuję pana na dziesięć lat pozbawienia
  217. wolności.
  218. – Jebana dziwka – mruknąłem pod nosem. Czułem, że ciało mi drętwieje. Pierwszy
  219. zarzut dotyczył gwałtu. Pomyślałem sobie: kurwa, może trzeba było wypić ten eliksir
  220. od czarownika wudu.
  221. – W związku z drugim zarzutem skazuję pana na dziesięć lat pozbawienia wolności.
  222. Don King i moi zgromadzeni na sali przyjaciele westchnęli głośno. Drugi zarzut
  223. dotyczył użycia palców. Pięć lat za każdy palec.
  224. – W związku z trzecim zarzutem skazuję pana na dziesięć lat pozbawienia
  225. wolności.
  226. To z kolei dotyczyło użycia mojego języka. Przez dwadzieścia minut. Był to
  227. prawdopodobnie rekord świata, najdłuższa mineta, jaką kiedykolwiek zrobiono
  228. podczas gwałtu.
  229. – Kary będą się odbywały jednocześnie – kontynuowała sędzina. – Nakładam na
  230. pana grzywnę w wysokości 30 tysięcy dolarów. Zawieszam również cztery lata
  231. z wyroku, aby mógł pan w tym czasie wziąć udział w psychoanalitycznym programie
  232. doktora Jerome’a Millera i odpracować społecznie sto godzin z trudną młodzieżą.
  233. W tym momencie Fuller wtrącił się i powiedział, że powinienem otrzymać
  234. możliwość wyjścia za kaucją do czasu, kiedy uznany adwokat Alan Dershowitz
  235. przygotuje moją apelację. Dershowitz znajdował się wtedy na sali sądowej
  236. i przysłuchiwał się przebiegowi procesu. Kiedy Fuller skończył mówić, głos zabrał
  237. wieśniak Garrison. Wiele osób twierdziło później, że padłem ofiarą uprzedzeń
  238. rasowych. Myślę jednak, że faceci tacy jak Modisett i Garrison zabrali się do tej
  239. sprawy tylko po to, żeby zabłysnąć. Tak naprawdę niezbyt interesował ich wynik
  240. procesu. Chcieli tylko, żeby ich nazwiska znalazły się w papierach. Chcieli poczuć się
  241. ważni.
  242. Garrison wstał i oświadczył, że jestem „brutalnym gwałcicielem, który może
  243. zachować się w ten sposób ponownie”.
  244. – Pozwalając oskarżonemu wyjść na wolność, umniejszymy powagę zbrodni,
  245. ośmieszymy wymiar sprawiedliwości, narazimy niewinne osoby na niebezpieczeństwo
  246. i pozwolimy przestępcy kontynuować dotychczasowy styl życia – stwierdził.
  247. Sędzina zgodziła się z Garrisonem. Żadnej kaucji. Co oznaczało, że miałem trafić
  248. prosto do więzienia. Gifford zamierzała już doprowadzić procedurę do końca, kiedy na
  249. sali powstało zamieszanie. Dershowitz zerwał się z miejsca, chwycił swoją walizkę
  250. i ruszył w stronę drzwi, rzucając pod nosem:
  251. – Zabieram się stąd, żeby powalczyć o sprawiedliwość.
  252. Wśród zebranych osób zapanowało poruszenie, ale sędzina uderzyła młotkiem
  253. w stół i było po wszystkim. Na miejscu pojawił się szeryf hrabstwa, który miał zabrać
  254. mnie do więzienia. Wstałem i zdjąłem zegarek oraz pasek, a potem razem z portfelem
  255. wręczyłem je Fullerowi. Moje dwie przyjaciółki, siedzące w pierwszym rzędzie dla
  256. publiczności, płakały spazmatycznie.
  257. – Kochamy cię, Mike – powtarzały, chlipiąc.
  258. Camille podeszła do ławy obrońców. Uściskaliśmy się na pożegnanie. Następnie
  259. szeryf wyprowadził mnie i Jima Voylesa przez tylne drzwi.
  260. Zaprowadził mnie na dół, do rejestracji. Przeszukano mnie i zdjęto mi odciski
  261. palców. Na zewnątrz, wokół samochodu, który miał zabrać mnie do więzienia, czekał
  262. tłum dziennikarzy.
  263. – Kiedy stąd wyjdziemy, pamiętaj, żeby trzymać płaszcz na kajdankach – doradzał
  264. mi Voyles.
  265. Czy on sobie robił jaja? Powoli moje ciało uwalniało się z odrętwienia
  266. i z powrotem ogarniała mnie wściekłość. Miałem wstydzić się kajdanek? To był mój
  267. medal za odwagę. Jeśli zasłonię kajdanki, będę zwykłą dziwką. Jim myślał, że
  268. zakrywanie kajdanek pozwoli mi uniknąć wstydu, ale to właśnie tego musiałbym się
  269. wstydzić. Musiałem pokazać się z metalem na dłoniach. Ludzie, którzy mnie rozumieli,
  270. musieli mnie tak zobaczyć. Wyruszałem do szkoły dla wojowników.
  271. Wszyscy inni niech się pierdolą.
  272. Wyszliśmy z budynku sądu i skierowaliśmy się do samochodu, a ja uniosłem ręce
  273. skute kajdankami. Zrobiłem minę, jakbym chciał powiedzieć: „Wierzycie w całe to
  274. gówno?”. Zdjęcie, które mi wtedy pstryknęli, znalazło się na pierwszych stronach gazet
  275. na całym świecie. Wsiadłem do policyjnego samochodu, a Jim wcisnął się obok mnie.
  276. – No dobra, wiejski chłopaczku, zostaliśmy teraz tylko we dwójkę – zażartowałem.
  277. Zabrali nas do centrum diagnostycznego, żeby określić, na jaki oddział powinienem
  278. trafić. Rozebrali mnie do naga, kazali się nachylić i przeprowadzili badanie jam ciała.
  279. Potem dali mi jakieś gówno wyglądające jak pidżama i do tego klapki. Skierowali
  280. mnie do ośrodka Indiana Youth Center w Plainfield, gdzie przebywali skazańcy
  281. drugiego i trzeciego stopnia. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, wściekłość dosłownie
  282. mnie zżerała. Miałem zamiar pokazać tym skurwielom, jak się odsiaduje wyrok.
  283. Zabawne, ale długo zajęło mi uświadomienie sobie tego, że wysyłając mnie do
  284. więzienia, tamta mała, biała sędzina być może uratowała mi życie.
captcha